czwartek, 10 lipca 2014

Tragiczna wizyta w Polsce, Warszawa

     Moje 69 miasto w całym życiu. I to MUSIAŁA być Polska.
     Letnia noc przy Syrence Warszawskiej. Idealna pora na polowanie wampirów. Ale ni widu, ni słuchu za nimi. I prawidłowo.
     - Proszę pana...
     Odwróciłem się i zobaczyłem... Darianę.
     - Dariana?
     - Casimir?
     - Boże. Co ty tu robisz?
     - Przywiązałam się do ciebie.
     - Co? Jak?! - Spojrzałem na nią.
     - Wampiry tak mają.
     - Ale dlaczego ja?
     - A czemu nie? Mamy łatwe przywiązanie do osób o tym samym nazwisku. Więc to nie moja wina.
     - Dobra, dobra. Przepraszam.
     Dariana spojrzała na pomnik Syrenki i badała po zmrużonym wzrokiem.
     - Casimir?
     - Tak?
     - Wyczuwam innego wampira za pomnikiem - szepnęła i dyskretnie pokazała palcem Syrenkę, zza której wyszedł Lucifer.
     - Casimir - powiedział niemalże radośnie, przeciągając drażniąco głoski mojego imienia. - Nie uciekniesz przede mną. I tak cię przemienię.
     - Kto to? - Dariana zadrżała i schowała się za mną.
     - Lucifer Monthell - szepnąłem do niej, na co wbiła paznokcie w moje plecy.
     - No co, Kowaliv? Boisz się to powiedzieć na głos?
     - Ja? Nie. Dariana pytała, to jej odpowiedziałem - mruknąłem.
     - Dariana Cornelia Kowaliv, czyż nie? Dawno się nie widzieliśmy, prawda? - Podszedł do niej, a ja kurczowo dotknąłem wewnętrznej kieszeni kurtki. Przez grubą skórę okrycia poczułem kilka patyków o zaokrąglonych rękojeściach. Kołki - moja jedyna nadzieja.
     - Nie podchodź do mnie, diable - szepnęła nerwowo na tyle głośno, że wampir to usłyszał i zaśmiał się.
     - Mam się nie zbliżać do CIEBIE, a nie do Casimira, prawda?
     - Lucifer! Przestań się z nią droczyć! - wrzasnąłem, sięgnąłem do kurtki po kołek i wyciągnąłem go.
     - Schowaj to. Nie potrzebny ci ten kijek. Jasne? - zapytał ze stoickim spokojem.
     - Casimir, zrób to, co on mówi, bo jeszcze mi coś nim zrobisz - jęknęła Dariana i pociągnęła dziecinnie mój rękaw.
     Lucifer zaśmiał się diabelsko.
     - Widzisz? Straszysz swoją kuzynkę! Nie wstyd ci za to?
     - Dariana, odsuń się - szepnąłem, ale ona jeszcze bardziej zacisnęła dłonie na kurtce. - Proszę, odsuń się. Nic ci nie zrobię, obiecuję. - Wampirzyca odsunęła się ode mnie i usiadła na piedestale pomnika.
     - I co teraz zrobisz? No co?
     Rzuciłem się na Lucifera, celując kołkiem w miejsce gdzie powinno być serce. Usunął się na bok, a ja złamałem kołek i przydzwoniłem głową w marmur. Polacy nie wybaczą mi tej smugi krwi... Krwi?!
     - Krwawisz, Dimitrij...
     Spojrzałem na swoją rękę, która była przebita ostrą częścią drewnianego patyka.
     - Casimir...
     Obejrzałem się, a obok mnie stała Dariana. Jej oczy świeciły czerwienią, a z ust wyrosły kły.
     - No dalej, Dariano. Zaspokój głód. Przemień go przy okazji - szepnął jej na ucho Lucifer, a ona rzuciła się na mnie. Zaczęła dobierać się do mojej szyi, a kiedy próbowałem ją odepchnąć, wgryzła się w węzeł chłonny. Krzyknąłem agonalnie, kiedy poczułem rozlewającą się po całym ciele truciznę.
     Jad skutecznie niszczył nerwy i organy wewnętrzne. Poczułem, jak serce przestaje bić, a płuca zaprzestają swojej pracy. Skóra stała się zimna, a powieki same opadły.

*************************************************
No cóż, niestety. Casimir nie zdołał pomścić swojej rodziny w ciągu bycia śmiertelnikiem. Ale będzie próbował w życiu po życiu. Tak, wiem. Spojlerowanie to ciężki grzech. Ale jak mówi sama nazwa bloga - Yaoi moim światem - będzie coś troszeczkę pikantniejszego.
No nic. Więcej nie spojleruję, bo sama jestem ciekawa, jaka będzie wasza reakcja na nadciągające wydarzenia. Enjoy ! xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz