Szedłem spokojną ulicą w Nanao na półwyspie Suzu-Misaki w Japonii. Wokół mnie było kompletnie pusto, jakby panowała tu jakaś epidemia. Okna wszystkich domów było otwarte. Wszędzie unosił się jakiś okropny smród. Pewnie nieszczelny właz kanalizacji, znając swój zmysł węchu.
Jednakże, zawiodłem się.
Dotarłem do miejsca, skąd unosił się fetor. Spojrzałem na TEN dom - zburzona połowa dłuższej ściany, spadający tynk, smród zgnilizny. Aż się prosiło o zbadanie.
Spojrzałem tym razem nie na dom, ale na to, co znajdowało się wewnątrz zrujnowanego budynku. To, co zobaczyłem, zniszczyło mnie na miejscu. A mianowicie - trupy. Cały stos martwych, porozrzucanych ciał kilkudziesięciu osób.
Zatkałem nos i podszedłem bliżej. Przechyliłem delikatnie głowę "najświeższej" dziewczyny i zbadałem palcami jej szyję.
Wyczułem dwa małe, ale głębokie, dołki jak po strzałach kul. Odetkałem nos i przyłożyłem głowę do jej twarzy.
Nie oddychała. I to mało mnie zaskoczyło.
Odszedłem od "góry" truposzy jeden krok w tył, kiedy uderzyłem plecami w coś lub kogoś. To "coś" było niższe ode mnie, zimne jak lód i, co najdziwniejsze, nie oddychało. A jednak było w połowie... żywe ?!
Odwróciłem się gwałtownie. Teraz przede mną stała dziewczyna o różowo-czerwonych włosach i granatowych oczach, a także bladej karnacji.
Zdecydowanie nie była z Japonii. Wyglądała na europejkę.
- Kim... ty jesteś ? - Wydukałem, a ona podniosła prawą rękę w moją stronę. Dłoń dziewczynki była cała w zakrzepniętej krwi.
- Jestem tym, kim się stałam dzięki nim - wskazała palcem na umarlaki.
- Jesteś... ?
- Wampirem - powiedziała chłodno i musnęła palcami mój lewy policzek, zostawiając na nim ślady krwi. Wzdrygnąłem się.
- Jak się nazywasz?
- Dariana Kowaliv.
- Kowaliv? To moje nazwisko...
- Jak ty masz na imię? - Dariana spojrzała mi w oczy.
- Casimir Dimitrij Kowaliv.
- Skądś cię kojarzę.
- Co, kurna ? - pohamowałem się od powiedzenia jednego z najbardziej pospolitych przekleństw.
- Chodź za mną - nakazała mi miękkim głosem, a ja, jak jakiś dureń, kroczyłem za nią niczym pies.
Po kilkunastu minutach staliśmy przed strumieniem, który przepływał przez Nanao.
Wpatrywałem się w wodę i przeżyłem szok - Dariana nie miała odbicia (!). Mrugnąłem nerwowo oczami i dalej to samo.
- Dariana?
- Tak, Casimir? - usłyszałem jej cichy, a zarazem delikatny głos.
- Czemu nie odbijasz się w wodzie?
- Bo ja nie żyję. Wampiry nie mają życia. To ludzie, którzy zostali ukąszeni przez nietoperze albo inne wampiry, a następnie zamordowani.
- Z tobą tak było?
- A jakżeby inaczej?
- Nie wiem. Czy wampiry mogą mieć dzieci? - Nie miałem o co innego spytać.
- Hm? Ach, tak. Ale to jest dla was, śmiertelników, bardzo masakryczne..
- Doooobraaa... O nic nie pytałem.
- Okej.
Po tym zamilkliśmy oboje. Dariana usiadła na brzegu i zanurzyła zakrwawione stopy w wodzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz